Gdzie jest wiosna?

Ostatnio śmiałam się, że wiosna nie może na sukienkę się zdecydować. Niczym kobieta wybiera, przebiera i już, już wychodzi, już jest w drzwiach, gdy nagle zauważa plamę na sukience i ponownie znika, aby się przebrać.

Taka mamy ostatnio pogodę. Gdy już mamy nadzieję, że wiosna zagości na dobre i przegna mróz i śnieg to ta znika gdzieś...

Część z Was wie, że w ten weekend miałam jechać na zawody biegowe - 85 km. Niestety Lament Świętokrzyski jak i inne zawody został odwołany. Nawet gdybym chciała pojechać i pobiec, teoretycznie mogłabym, to pozostawało pytanie, co w czasie biegu będzie robił mój mąż, czyli mój prywatny kierowca. Gdzie się schowa przed zimnem? Zarówno restauracje, jak i hotele są zamknięte. Cóż... zostaliśmy w Trójmieście i cieszyliśmy się z tego co mamy. A mamy bardzo piękną Polskę.

W piątek, wykorzystując, że maż miał pracę na Półwyspie Helskim, pojechałam z nim i pobiegałam sobie nad morzem. Co prawda zapomniałam z samochodu wziąć zegarek i zanim się zorientowałam mąż już odjechał, ale na szczęście Strava dała radę połączyć się z moim pasem piersiowym i trening zarejestrowałam jak należy.

Z tego treningu wrzucam dla Was kilka zdjęć. Specjalnie je robiłam, aby pokazać Wam, gdzie byście biegli, gdybyście w rzeczywistości obiegali województwo pomorskie.

W sobotę natomiast skorzystałam z możliwości, którą podsunął mi wszechświat i sprawdziłam się na 10 km. Polepszyłam swój czas względem pierwszego jaki uzyskałam na tym dystansie o... i teraz uwaga... W dzisiejszym live podałam złą wartość. Cóż, pamięć czasem człowieka zawodzi, myślałam, że w pierwsze swoje zawody na 10 km ukończyłam w czasie 1 godzinę i 6 minut. Okazuje się jednak, że byłam troszkę szybsza. Pierwsze zawody na dziesięć kilometrów zrealizowałam w czasie 1 godziny i 40 sekund. Było to dokładnie 11 listopada 2015 roku. Co oznacza, że swój czas na tym dystansie polepszyłam o 10 minut. Uważam to za świetny wynik. Co prawda 16 minut byłoby lepszym postępem, ale dziesięć na dychę też brzmi nieźle 😉

To był bardzo dobry weekend, choć w planie miał wyglądać zupełnie inaczej.

A biegowo?

W tym tygodniu przebiegłam 54 km. Powoli wracam do formy, a najważniejsze jest to, że nic już mnie nie boli. Od początku naszej zabawy przebiegłam jak do tej pory 756 km, zatem minęłam Wilkowo.

Ściskam, Wiolka

Sprawdź, gdzie aktualnie już byłabyś/byłbyś, gdybyś biegła/biegł ta trasę w rzeczywistości.
Napisz tą informację także w komentarzu. Mapę biegu możesz pobrać tutaj.

Jestem z Ciebie bardzo dumna i trzymam kciuki za każdą aktywność jaką realizujesz.
Brawo!

 

Jeżeli nie zapisałaś się do zabawy, możesz zrobić to teraz umieszczając odpowiedni komentarz pod wpisem z zasadami.

Jeżeli masz ochotę otrzymywać ode mnie dodatkowe materiały,
zyskać wiedzę ultramaratonki,
wesprzeć mnie w przygotowaniach do biegów,
dołącz do grona moich patronów.

Komentarzy: 11

  1. Dora Jasionowska 23 marca 2021 o 08:40

    Cześć wszystkim. Jakie piękne miejsce do biegania, a od ciebie biej taką energią, że i kapryśna wiosna niestraszna 😍 !
    W tym tygodniu przebiegłam 40 km i minęłam Małe Wycinki. Miłego tygodnia 😘

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 18:06

      😍 😍 😍 Wiosna w końcu się zdecyduje 😉
      Dziękuję Dora. Pięknie biegniesz, 649 km to nie lada wyczyn. Myślę, że w rok to spokojnie 2 razy całą trasę pokonasz.
      A swoją drogą to Małe Wycinki to kolejna dziwna nazwa… ciekawe czego Wycinki, skąd w ogóle taka nazwa miejscowości.

  2. Monika Zygmunt 23 marca 2021 o 08:48

    Witam Wszystkich. Wiolu, piękne masz widoczki, bardzo zachęcajace do biegania i spacerów. W tym tygodniu 38 km czyli w sumie 539km, zbliżam się do Ciechocin. Pozdrawiam Wszystkich, miłego tygodnia.

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 18:25

      Tak, to prawda, że te widoki są cudne. Ale wiesz co zaobserwowałam? Niewielu ludziom chce się jechać 20 km, aby je podziwiać , a co dopiero ponad 70 km do Jastarni. Gdy opowiadam, że biegałam raz tu, raz tam, o się dziwią, że chciało mi się taki kawał drogi jechać. A ja dla tych widoków mogę nawet i dalej 😉

      Piękny masz już wynik. Spokojnie wyrobisz się w czasie i ukończyć tą zabawę. Brawo 😍

  3. Monika 23 marca 2021 o 12:59

    Ja w tym tygodniu przebiegłam około 30km, na liczniku od początku roku ponad 310km, czyli minęłam 3 nocleg w Słupsku i lecę w nieznane mi tereny…

    • Izabela Grywalska 23 marca 2021 o 14:16

      Witam was cieplutko. U nas trochę bardziej wiosennie niż w Polsce ale to nadal marzec i może się jeszcze wszystko zmienić . Ale słońce napawa optymizmem i nawet rodzinkę dalo sie namówić na dłuższy spacer. 😍😊
      Ja w tym tygodniu przeszlam 44.58km czyli pomalutku zbliżam sie do Przytocka. Juz po 4 noclegu.
      No ciekawe moze to byc miejsce.😉
      Pozdrawiam.

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 18:27

      Monika, to jesteśmy obie w tym samym położeniu. Ja też nie znam terenów poniżej Słupska, ale już niedługo poczuję te przewyższenia.
      Brawa dla Ciebie, idziesz spokojnie do celu. 😍

  4. Marcin Chmielewski 24 marca 2021 o 12:45

    Dzień dobry wszystkim zabieganym 🙂 u mnie jakiś dramat, ledwo co wykończyłem covida to teraz jakiś rotawirus się przyplątał 🙂 mocno mnie doświadcza ten początek roku 🙂 w tym tygodniu tylko 27 km i razem to już 503 km czyli minąłem Drozdowo. Trzymajcie się i bądźcie zdrowi 🙂

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 18:30

      Marcin, Ty lepiej się nie wygłupiaj i dramatów nie ściągaj.
      Wyleż się chłopie, nabierz odporności. Ja Cię tutaj zdrowego chcę widzieć i na mecie uściskać. 🙂

  5. Emilia 24 marca 2021 o 15:09

    Hejka. No ja nadal słabo, ale stabilnie, hehe 20km więc w sumie 205km. Mąż chory więc nie ma mnie kto po nocach na dwór wyprowadzać 😝 Pozdrawiam wszystkich chodziarzy i biegusów 😘

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 18:31

      A sąsiad, albo listonosz 😍
      Zdrowia dla męża kochana, a dla Ciebie cierpliwości.

Pozostaw komentarz