Czas na twoje podsumowanie – tydzień 11 – Biegam z Wiolką

Czy to przesilenie wiosenne?

  • może to przesilenie wiosenne,
  • może mnogość zadań i obowiązków,
  • może skupienie na regeneracji organizmu, przygotowaniach do biegu, który jak się okazuje nie odbędzie się (chodzi o zawody 85 km- Lament Świętokrzyski)
  • może skupienie na promocji książki, którą po dwóch latach od napisania właśnie wydaję
  • a może wszystko po trochu...

Cokolwiek to jest, to tak mnie pochłonęło, że zapomniałam, że już środa, a jak środa to to oznacza, ze wczoraj był wtorek,

We wtorek zaś winna jestem Ci wpis na blogu, pod którym dodajesz swoje podsumowanie. Zatem czynię wtorkowy wpis w środę. Podobno lepiej późno niż wcale, ale jakoś mnie to nie pociesza.

Monika, wiem i pamiętam ze szkolenia Agile... najważniejszy jest termin. Zatem, postanowiłam, ze dodam automatycznie wpisy do końca roku, a w poniedziałki będę dodawała treść.

Co to oznacza? Dla Was spokój, że zawsze właściwy wpis będzie we wtorek o 00:01. Dla mnie także spokój, że gdyby ponownie coś nieprzewidzianego się wydarzyło, to wpis będzie, choć ze zmienionym zakresem, ale będzie.

A biegowo?

Od worku przebiegłam aż 16,99 km. Jak  wiesz trochę zastrajkował mi mięsień pośladkowy, więc ten w tym tygodniu skupiłam się na jego regeneracji i wzmacnianiu. Codziennie była zatem w użyciu mata do akupresury, rolowanie, ćwiczenia wzmacniające i stabilizujące, dwie wizyty u fizjoterapeutki oraz dwukrotne bieganie. W sobotę trener pozwolił maksymalnie do 40 minut, a poniedziałek już było szaleństwo, ponad 12 km i przyśpieszenia.

Jakie to cudowne uczucie tak biec bez bólu, bez patrzenia na parametry, tak po prostu, bez celu.

Najważniejsze, że mięsień już się ze mną nie kłóci i mam zielone światło zarówno od fizjoterapeutki jak i od trenera na normalne bieganie. Zatem w kolejnym tygodniu będę powoli powracać do mojego tygodniowego kilometrażu.

Od 01.01.2021 przebiegłam już 710,60 km i gdybym biegła dookoła województwa pomorskiego to byłabym już za miejscowością, która nazywa się Kaniczki.

Tak, ogólnie to zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że sytuacja z pandemią i obostrzenia mogą uniemożliwić mi bieg w danym okresie. Liczę, że będę mogła wystartować zgodnie z planem i wbiec na metę w dniu moich 45 urodzin, jednak obecna sytuacja pokazuje, że nie można być już niczego pewnym, poza tym, że sami ze sobą będziemy do końca życia. Bądź swoim przyjacielem, bo kto jak nie TY może Cie najlepiej przytulić i najlepiej zrozumieć.
Trzymaj się ciepło.

Ściskam, Wiolka

Sprawdź, gdzie aktualnie już byłabyś/byłbyś, gdybyś biegła/biegł ta trasę w rzeczywistości.
Napisz tą informację także w komentarzu. Mapę biegu możesz pobrać tutaj.

Jestem z Ciebie bardzo dumna i trzymam kciuki za każdą aktywność jaką realizujesz.
Brawo!

 

Jeżeli nie zapisałaś się do zabawy, możesz zrobić to teraz umieszczając odpowiedni komentarz pod wpisem z zasadami.

Jeżeli masz ochotę otrzymywać ode mnie dodatkowe materiały,
zyskać wiedzę ultramaratonki,
wesprzeć mnie w przygotowaniach do biegów,
dołącz do grona moich patronów.

Komentarzy: 17

  1. Dora Jasionowska 18 marca 2021 o 10:19

    Hej wszystkim.
    Wiola, we wtorek sprawdzałam czy jest nowy wpis, a środa to był trudny dzień i też jestem spóźniona z komentarzem, z resztą nie pierwszy raz… najważniejsze, że ty inspirujesz, a my działamy. Usiąść i poczytać twoje słowa to jak wyjść z koleżanką na kawę i na pogaduchy, i to jakie pogaduchy- biegowe 😊.
    Wdzę, że harpagan bardzo się podoba (brawa dla Marcina 👏👏👏 za odkurzenie tego słowa, przynajmniej dla mnie) i tworzymy mocną harpaganową grupę 😍😅…
    Ela Doruch, w V wyzwaniu Rowińskiej Wiola mi zaimponowała swoim kilometrażem i zainspirowała do dłuższych biegów…i tak już zostało. Czy tylko biegam ? 😅 Nie! Która kobieta co ma na głowie rodzinę, dom z ogrodem, pracę i hobby inne niż bieganie może tylko biegać ??? Żartuję😅😅 Pod względem codziennych zadań niczym się nie różnię od większości kobiet😍!!!
    W tym tygodniu zrobiłam 64 km, i myślę, że jestem w okolicach Byłyczek. Gorąco pozdrawiam.

    • Wiolka Czuryńska 19 marca 2021 o 14:09

      Ojej… no i co ja mam teraz @Dora odpowiedzieć. Normalnie chciałabym Cię teraz uściskać. Nie sądziłam, że moje kilometry w V wyzwaniu mogły na kogoś tak wpłynąć. Cieszę się niezmiernie. 😍😍😍

    • Marcin Chmielewski 19 marca 2021 o 17:17

      Hej Dora, cieszę się że „harpagan” przypadł do gustu wielu osobom 🙂 postaram się odkurzyć jeszcze kilka innych zwrotów 🙂

  2. Monika Zygmunt 18 marca 2021 o 10:22

    Cześć Wiolu!
    W tamtym tygodniu 46km w sumie 501. Stare Gronowo już tuż tuż i punkt odżywczy.
    Tak sobie myślę że, szkoda tych wszystkich odwołanych biegów, często to jedyna możliwość spotkania przyjaciół z drugiego końca Polski ale trzeba myśleć pozytywnie,wiosna idzie i ciepło się robi coś w końcu się odbędzie nie tylko wirtualnie.
    Miłego tygodnia dla Wszystkich.
    Ps. Uważajcie na siebie. Ja z tej radości, że wiosna i ciepło i śniegu nie ma w lesie zaszalałam i skończyłam z kontuzją.

    • Wiolka Czuryńska 19 marca 2021 o 14:12

      Ojej, @Monika, z jaką kontuzją? Co się stało?

      Uważaj na siebie i daj.
      Zdrówka.

      • Monika Zygmunt 20 marca 2021 o 07:36

        Dzięki Wiolu za troskę🥰. Naciągnełam pachwinę ale na szczęście już jest dużo lepiej.

  3. Monika 18 marca 2021 o 22:46

    Wiolka, cieszę się, że udało Ci się wdrożyć moje szkolenie w życie 👏 Ja z kolei – zainspirowana Twoimi celami – uznałam, ze mogę pobiec ponad 10km i tak powoli się rozpędzając wczoraj przebiegłam (bez marszu po drodze) swoje pierwsze 12km 😁 a apetyt rośnie… na koniec marca planuje 13km 🏃‍♀️ A podsumowując ten tydzień – we wtorek miałam na liczniku 282km, czyli wychodzi mi, ze dobiegłam na obiad 🥗 A wczoraj już minęłam Dolinę Charlotty – dużo o niej słyszałam, ale odwiedziłam po raz pierwszy 😁 i tak jeszcze zastanawiam się jakie planujesz średnie tempo swojego biegu?

    • Wiolka Czuryńska 19 marca 2021 o 14:18

      Wow, szalejesz z tymi celami. Pięknie się rozwijasz biegowo, a wiem, że robisz to mądrze. Rozciągasz się, rolujesz i wzmacniasz, prawda?
      W Dolinie Charlotty też nigdy nie byłam. W normalnych czasach zapewne mogłabym liczyć na huczne przyjęcie, ale teraz raczej żadnych restauratorów na to nie stać.

      Co do mojego tępa. Nie planuję 😉 żadnego. Wiem po Attiq, że jest dużo zmiennych, które mogą na mnie wpłynąć i na tępo biegu. Z obserwacji wnioskuję jednak, że przez pierwsze dni powinnam dawać radę w okolicach 7-9 minut na kilometr, a jak będzie w rzeczywistości to się okaże. Później może być wolniej, a może być tak samo. Zobaczymy. Na pewno będę słuchać organizmu i gdy będzie chciał wolniej, to będzie wolniej.

  4. Baśka 18 marca 2021 o 23:54

    Dawno mnie tu nie było. Jednak obserwuje poczynania Wioli . Trzymam kciuki!
    Też biegam. Choć teraz trochę w zamknięciu 😉
    Od 03.01 przebieglam 295 km. zbliżam się do Słupska 🙂

    • Wiolka Czuryńska 19 marca 2021 o 14:20

      Cześć Basiu, najważniejsze, że jesteś teraz.
      Co masz na myśli pisząc „trochę w zamknięciu”? Jesteś na kwarantannie?
      Zdrowia życzę.

      Ps. W Słupsku czeka Cię cudowne przyjęcie – do dyspozycji SOSIR, odnowa biologiczna i fizjoterapeuta. 😉

  5. Izabela Grywalska 19 marca 2021 o 17:04

    Witam kochani. Moje chodzenie w tym tygodniu troche słabsze ale 45km zaliczone. I tym o to sposobem zbliżam się do Zagórek ( 321.19km )
    Trochę slabszy mam tydzien ale jakoś daje rade. Wystarczy dobra książka w słuchawkach i lecę… życzę wam wspaniałego weekendu. 🤩

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 17:45

      45 km to jest dobry wynik jak na słabszy tydzień. Brawo.
      A jaką książkę słuchasz?
      Również cudownego weekendu Ci życzę.

  6. Marcin Chmielewski 19 marca 2021 o 17:14

    Dzień doberek 🙂 ja w tym tygodniu zaliczyłem 35 km i razem mam już 476 km czyli jestem w Rozworach-pierwsze słyszę że taka miejscowość istnieje 🙂 ciężko mi się biegało bo jeszcze słaby po covidzie jestem ale już jest coraz lepiej więc jak tylko pogoda dopisze to zaczynam długie wolne wybiegania 🙂 pozdrawiam wszystkich 🙂

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 17:49

      Świetnie, że czujesz się lepiej.🙂🙂🙂 Pamiętaj, aby być uważnym na swoje ciało, bo ten paskudny wirus daje różne objawy po. Ja np. mam czasem ścisk w serduchu, ale delikatny i rozluźniam go oddechem.
      Ta… Rozwory i inne dziwne nazwy. Aż się nie mogę doczekać, gdy będę rysować trasę dookoła Polski. Więcej kilometrów to i więcej nazw.
      Czekam na Twoje inne, odkurzone powiedzenia. Harpagan już zagościł w mym słowniku.

  7. Emilia 20 marca 2021 o 19:33

    Hejka. Ja w tym tygodniu 20km, czyli razem 184km. Teraz mamy „man flu” w domu, a jak wiadomo, jak się ma chorego mężczyznę w domu to jest wyzwanie… no i partner od kroków zaniemógł, i motywacji jakby mniej…. ale po wszystkim pojdzidmy ze zdwojoną siłą 😉 Życzymy zdrówka wszystkim! 😘

    • Wiolka Czuryńska 24 marca 2021 o 17:53

      Hihi… dobrze, że dodałaś dalsze zdanie, bo czytam „man flu” i sobie tak myślę, o co tej Emilii chodzi 😁😁😁. No, ale ja blondynka jestem. 😉
      Fakt, faktem… z całym szacunkiem do „Menów”, jak są chorzy to to faktycznie jest wyzwanie, a ja coś o tym wiem. 3 synów, mąż i nawet pies jest samcem 😁. Ultra przy tym to pikuś. Powodzenia kochana. Dasz radę.

Pozostaw komentarz